null

Wilanowski Park Kulturowy – luminarz z Ursynowa

Drukuj otwiera się w nowej karcie

Rozkosz to przyjemna nazwa dla wiejskiej posiadłości. Jednak nowy właściciel chciał, aby ten podwarszawski niewielki majątek, założony pod koniec XVIII w., nabrał osobistego charakteru. Pragnął go nie tylko urządzić po swojemu, ale także nadać mu nową nazwę, używając swego drugiego imienia – Ursyn.

Na ilustracji portret Juliana Ursyna Niemcewicza. Autor J.Lewicki. Żródło Polona.pl

Rycina przedstawia J.U.Niemcewicza - w starszym wieku z dłuższymi włosami i kołnierzu z futra.

Julian Ursyn Niemcewicz kupując majątek w 1822 r. miał 64 lata. Zmieniając jego nazwę być może zainspirował się rodziną Potockich, swych sąsiadów w dobrach wilanowskich, która do oryginalnych określeń miała wyjątkowy talent. Wnukowie Stanisława Kostki Potockiego – Maurycy i August – natchnęli dziadków do stworzenia Morysina i Gucina. Na cześć wnuczki Natalii nazwano kolejny majątek w rodzinie, położony na wiślanej skarpie – Natolin.

Choć posiadłość była malownicza sam poeta i historyk opisywał ją skromnie: „Mam na dwadzieścia morgów, pół gliny pół piasku/Łączkę, strug żywej wody i trzy morgi lasku”. Dane mu było w niej gospodarować zaledwie dziesięć lat, jednak tyle wystarczyło, aby to miejsce leżące „…o maleńką milę od Warszawy, za Mokotowem”, jak je określił Juliusz Słowacki, wspominał z nostalgią u kresu życia na emigracji.   

Uczestnik najważniejszych wydarzeń

Niemcewicz w swoim Ursynowie znalazł spokój i ukojenie po niezwykle aktywnej i kreatywnej działalności. Przypadła ona na burzliwy okres końca epoki stanisławowskiej, Sejmu Czteroletniego, ustanowienia Konstytucji 3 Maja, insurekcji kościuszkowskiej, Księstwa Warszawskiego. W tych ważnych dla Rzeczypospolitej latach i później pod zaborami, dał dowód swego wielkiego patriotyzmu, nie tylko udzielając się politycznie, ale także poprzez liczne dzieła literackie.

Niemcewicz pisał wzniosłe przemówienia na Sejm Wielki, ale także przystępne bajki z morałem wymierzonym w zwolenników  starego porządku. W 1791 r. napisał niezwykle popularną komedię „Powrót posła”, w której zawarł najaktualniejsze tematy – krytykę zatwardziałego sarmatyzmu, ale także ślepego naśladownictwa zagranicznych nowości. Redagował także „Gazetę Narodową i Obcą", w której propagował reformy ustrojowe.

Podczas insurekcji 1794 r. blisko współpracował z Tadeuszem Kościuszką, będąc autorem części jego uniwersałów. Po upadku powstania został uwięziony przez Rosjan. Zwolniony z twierdzy, przybity utratą niepodległości, wyjechał do Stanów Zjednoczonych.

Doceniony w Ameryce

W Ameryce z przerwą spędził osiem lat. Tam zaprzyjaźnił się z luminarzami i prezydentem Johnem Adamsem, ożenił się, a nawet w Filadelfii został członkiem Towarzystwa Filozoficznego. Wiele lat później to właśnie z Ameryki sprowadzał nasiona roślin, które sadził w Ursynowie. A nawet początkowo swą posiadłość pod Warszawą chciał nazwać Ameryką!

Poczytny autor

Od Sejmu Wielkiego po upadek powstania listopadowego Niemcewicz był postacią wyjątkowo zaangażowaną w ówczesne wydarzenia. Był autorytetem moralnym dla współczesnych, autorem dzieł publicystycznych i literackich, które uczyły i kształtowały poglądy.

Do tych ostatnich należały jego „Śpiewy historyczne” wydane w 1811 r. Dla kilku pokoleń były one przez cały XIX wiek źródłem wiedzy o historii Polski. Kształtowały postawy patriotyczne, jakie autor sam wyznawał dzięki wychowaniu w domu i naukom pobieranym w Szkole Rycerskiej, do której rodzice posłali go w 1770 r. w wieku 12 lat.

Wybitny patron dzielnicy

Ursynów był miejscem odpoczynku dla Niemcewicza (link), ale też pracy twórczej. W parterowym dworku powstawały kolejne jego utwory, listy np. w sprawie budowy pomnika Kopernika, z niego kierował pracami Towarzystwa Przyjaciół Nauk. Działalność pisarską doskonale łączył z dbałością o posiadłość. Mieszkał w niewielkim dworku z sypialnią i salonem, w oficynie znajdowała się kuchnia, spiżarnia, pomieszczenie dla służby, stajnia i chlewik, dalej pomieszczenia dla drobiu, który z upodobaniem hodował. Niemcewicz miał także jedną mleczną krowę, którą otrzymał od księżnej Sapieżyny. Uprawiał warzywa, które podobnie jak mleko, sprzedawał, warzył także piwo, hodował pszczoły. Siał nasiona roślin, jakie z Ameryki przysyłała mu żona. Podczas pierwszych dożynek był bardzo dumny, wieńce jakie przynieśli mu żniwiarze rozwiesił po całym domu. Gospodarstwa doglądał w surducie, słomianym kapeluszu i kijem w ręku.

Dworek w Ursynowie, dzięki swemu niezwykłemu właścicielowi, stał się modny i często odwiedzany przez osobistości tamtej epoki. Gospodarz przyjmował ich od maja do października, gdy mieszkał w swym wiejskim majątku. Niestety musiał go opuścić w ramach represji po powstaniu listopadowym, w które oczywiście też się zaangażował.

Niemcewicz był postacią niezwykłą, osobistością doby oświecenia, z której wiedzą i doświadczeniem bardzo się liczono. Trudno wymieć wszystkie jego aktywności i dzieła, ale warto zapamiętać, że obecnie w jednej z największych dzielnicy Warszawy mieszkał człowiek tak niepospolity, wielki patriota, poeta, pisarz, historyk i tłumacz. 

Bibliografia
Jacek Krwaczyk, Ursynów wczoraj i dziś, Warszawa 2001
Ursynoteka.pl, Niemcewicz w Ursinowie
culture.pl, Julian Ursyn Niemcewicz