null

Warszawskie pomniki nieistniejące, cz. 5

Drukuj otwiera się w nowej karcie

Pomnik to dzieło rzeźbiarskie lub rzeźbiarsko-architektoniczne wzniesione dla upamiętnienia osoby lub zdarzenia historycznego. Tyle definicja. Stawiany po to, aby „po wsze czasy” głosił chwałę przedstawionej na cokole postaci. Jak pokazuje historia naszego miasta niektóre z monumentów, choć planowane na wieki, żywot miały wyjątkowo krótki.

Pomnik
Pomnik Braterstwa Broni w latach 1946-48, Fotopolska

Pomnik Braterstwa Broni, 66 lat

Można powiedzieć, że pomnik Braterstwa Broni stał się rekordzistą w wielu dziedzinach. Po pierwsze - był to pierwszy ideologiczny pomnik postawiony po wojnie w Warszawie, bowiem odsłonięto go już w listopadzie 1945 roku. Po drugie – miał aż dziewięciu autorów, w tym dwóch majorów Armii Czerwonej. Po trzecie – przetrwał ustrojowe zmiany w Polsce o 22 lata i na pl. Wileńskim stał aż do 2011 roku. Po czwarte – do chwili rozpoczęcia dyskusji o tym, czy pomnik po usunięciu, z racji budowy metra, ma wrócić na stare miejsce, nikt właściwie nie wiedział jak się nazywa. Wszyscy warszawiacy nazywali go pomnikiem „czterech śpiących”.  

Tę prześmiewczą nazwę pomnik zawdzięcza czterem postaciom żołnierzy: dwóm polskim i dwóm sowieckim, którzy stojąc na warcie, smutno zwieszali głowy, jakby spali. Nad nimi, na cokole, przedstawiona została dynamiczna grupa trzech żołnierzy radzieckich, z których jeden rzucał granatem. Dlatego czasem nazywano go także „czerech śpiących – trzech walczących”.

Pomnik, któremu nie można było odebrać walorów artystycznych, wykonano podobnie, jak kilka lat później pomnik Feliksa Dzierżyńskiego. W 1945 roku zamontowano postaci odlane z gipsu i pomalowane farbą imitującą brąz. Metalowe rzeźby postawiono dopiero dwa lata później.

Pomnik był przede wszystkim dziełem propagandowym.  Na cokole widnieje bowiem napis:
„Chwała bohaterom Armii Radzieckiej Towarzyszom broni, którzy oddali swe życie za wolność i niepodległość narodu polskiego, pomnik ten wznieśli mieszkańcy Warszawy 1945 r.” 

Tyle tylko, że mieszkańcy stolicy nic wspólnego z jego wnoszeniem nie mieli. To Rosjanie postawili go tak szybko w Warszawie, jak to tylko możliwe, aby zaznaczyć swoją faktyczną i polityczną obecność i aby był ideologicznie słuszny. Z braku możliwości technicznych monument nawet nie powstał w Polsce, odlano go w Berlinie.

A do tych wszystkich rewelacji można dodać to, że koszt jego wzniesienia wyniósł 600 tysięcy dolarów i bynajmniej nie ponieśli go towarzysze radzieccy, tylko Polska.