null

Warszawskie kopie sławnych pomników, cz. 1

Drukuj otwiera się w nowej karcie

Wśród dzieł wybitnych i pięknych lub słabszych i mało oryginalnych, jakie możemy spotkać przy ulicach i na placach Warszawy, zwracają uwagę kopie pomników, których pierwowzory stoją w innych miastach świata. Zachęcamy do poznania losów czterech z nich: Bartolomeo Colleoniego, Tadeusza Kościuszki, Charlesa de Gaulle’a i ... lwa

Pomnik - rycerz na koniu.

Kondotier Colleoni

Ten pomnik, a raczej kopia monumentu z Wenecji, jest rekordowy. To jedyny renesansowy włoski pomnik w przestrzeni Warszawy. Jest także jednym z niewielu (sześciu) konnych pomników, jakie mamy w naszym mieście. Jedyny, który jest kopią kopii. Potwierdza także tezę, że po II wojnie światowej sporo dobra przyjechało do Warszawy z Ziem Zachodnich (nie tylko cegły, jak chcą niektórzy). 

W przypadku tego pięknego pomnika znamy zarówno autora, jak i fundatora. Rzeźbę stworzył w XV wieku Andrea del Verrocchio, a jego powstanie opłacił sam model - Bartolomeo Colleoni. Według zasady „kto bogatemu zabroni” nie tylko zażądał, aby uwieczniono go w pomniku, to jeszcze by go ustawiono na jednym z placów Wenecji. Kondotier, czyli żołnierz najemny, dorobił się na swym fachu fortuny i oddał Republice duże przysługi, wobec czego uważał, że takie upamiętnienie jego zacnej osoby jest jak najbardziej na miejscu.

Pomnik przed I wojną światową zachwycił Niemców do tego stopnia, że wykonali z niego kopię i postawili w Muzeum Miejskim w Szczecinie. Stał tam do końca II wojny światowej, gdy zdecydowano, że znacznie lepiej będzie się prezentował w Warszawie. Pocięto go na kawałki i w 1948 roku przetransportowano do stolicy. Nie mógł niestety zdobić miejskiego placu, bowiem nie upamiętniał, z naszego punktu widzenia, żadnej ważnej postaci. Był po prostu wspaniałym dziełem sztuki. Znalazł swoje miejsce na dziedzińcu Akademii Sztuk Pięknych przy Krakowskim Przedmieściu.

I stał tam wiele dziesiątków lat, do momentu prośby Szczecina, aby jednak Warszawa oddała mu tę rzeźbę. I tak się stało, ale nie straciliśmy dzielnego wojaka na zawsze. Kondotier tak bardzo wrósł w nasze miasto, że warszawiacy nie wyobrażali sobie, aby mogło go tu nie być. W 2002 roku wykonano wierną kopię kopi i kondotier znów hardo patrzy przed siebie wspinając się w strzemionach.
 

Pomnik - rycerz na koniu.
Zobacz galerię (3 zdjęć)
Pomnik- rycerz na koniu.