null

Relikty Kolei Warszawsko-Wiedeńskiej. Domy kolejarzy, cz.1

Drukuj otwiera się w nowej karcie

Ulica Armatnia wygląda tak, jakby czas się na niej zatrzymał. Brukowana kocimi łbami droga z rynsztokiem, starodrzew i ceglane, jednopiętrowe domki o stromych dachach. To gotowa scenografia do filmu o dziejach Kolei Warszawsko-Wiedeńskiej.

Ceglany jednopiętrowy dom ze spadzistym dachem.

Dom pracowników Kolei Warszawsko-Wiedeńskiej przy ul. Armatniej 6. Fot. Karty ewidencyjne BSKZ

Przy ul. Armatniej na Woli, która powstała wraz z budową pierścienia umocnień wokół Warszawy w latach 90. XIX wieku, Kolej Warszawsko-Wiedeńska w latach 1896-1902 postawiła dla swoich pracowników cztery wielorodzinne domy z pięcioma lokalami każdy.

Kim byli pracownicy kolei?

Droga żelazna warszawsko-wiedeńska była pierwszą koleją na ziemiach polskich zaboru rosyjskiego. Budziła zainteresowanie nie tylko potencjalnych pasażerów, ale także ewentualnych pracowników. Początkowo jej zarząd sprawowali Niemcy i z tego kraju wywodzili się pierwsi kolejarze, zwłaszcza maszyniści. Z chwilą nastania (1872 r.) administracji złożonej z rodzimej burżuazji z Leopoldem Kronenbergiem na czele, zdano sobie sprawę z bardzo pilnej konieczności wykształcenia nowych kadr pracowników. 

Umiejętności robotników nabyte w tradycyjnym, rzemieślniczym, cechowym trybie szkolenia nie zdawały egzaminu. Nowy zarząd Kolei Warszawsko–Wiedeńskiej postanowił więc powołać szkołę kolejową, która kształciłaby m.in. maszynistów, mechaników, tokarzy, konduktorów, urzędników i naczelników stacji.

Szkoła techniczna, którą otwarto w 1875 roku była ewenementem w zaborze rosyjskim. Nauka była prowadzona w języku polskim, wykładali w niej sami Polacy. Uczniami też byli wyłącznie Polacy. Uczniowie, zwłaszcza pierwszych roczników, pochodzili z zubożałych rodzin szlacheckich i mieszczańskich. Stosunkowo niewiele było dzieci chłopskich. 

Władze carskie zezwoliły na wykładowy język polski przychylając się do argumentacji zarządu kolei, że uczniowie nie znają rosyjskiego, a kolei szybko potrzebni są specjaliści. Taki profil szkoły budził sprzeciw Rosjan. Zaborca wielokrotnie usiłował szkołę zrusyfikować. Stopniowo wprowadzano więc wykładowy język rosyjski, obniżono jej bardzo wysoki poziom nauczania i wymuszono przyjmowanie Rosjan. W końcu zaborcy doprowadzili do likwidacji szkoły w 1908 roku. 

Przez 33 lata swego istnienia szkoła techniczna drogi żelaznej warszawsko-wiedeńskiej wykształciła ponad 700 absolwentów, w większości Polaków, którzy zasilali miejscowe koleje i przemysł fabryczny.

Ceglane domki dla kolejarzy

Koleje były jednym z lepszych pracodawców. Blisko 600 urzędników Kolei Warszawsko-Wiedeńskiej zarabiało średnio 1350 rubli rocznie, czym dorównywali pensjom pracownikom banków. Wśród robotników prawdziwą elitą byli kolejarze, którzy około 1890 roku zarabiali po 100 rubli miesięcznie (1200 rocznie). 

Kolej nie dość, że dobrze płaciła, to jeszcze dbała o mieszkania dla swych pracowników.
Dochody drogi żelaznej wzrastały z roku na rok, utrzymując przedsiębiorstwo na najwyższym poziomie dochodowości w porównaniu z wszystkimi kolejami Europy. Nic dziwnego, że firma, jakbyśmy dziś powiedzieli, budowała domy dla swych pracowników.

Początkowo mieszkańcy domów przy ul. Armatniej wodę pobierali ze studni, a ubikacja była w podwórzu. Pokoje ogrzewały piece, gotowano na kuchniach węglowych. Domki miały ogródki i komórki lokatorskie. 

Budynki są do siebie bardzo podobne, z jedną częścią wyższą, jednopiętrową, drugą niższą, parterową. Wyjątkiem jest dom nr 12, który skrócono z powodu przeprowadzenia w jego bezpośredniej bliskości wiaduktu Kolei Kaliskiej. Wszystkie domy (wyłączając dom pod nr 6 i część parterową nr 10A, które poszyte są blachą) kryte są dachówką karpiówką. Wyprodukowano ją w specjalnie uruchomionej cegielni pod Częstochową, która pracowała wyłącznie na potrzeby inwestycji budowlanych prowadzonych przez Kolej Warszawsko-Wiedeńską. Wejścia do wszystkich domów znajdują się w ryzalicie, elewacje zdobione są pilastrami i fryzem pod oknami I piętra oraz drugim podkreślającym kąt nachylenia dachu.

Wiele oryginalnych elementów wyposażenia

Podczas obu wojen domy nie zostały zniszczone. Na elewacjach budynków pod nr 10A i 12 widoczne są ślady po kulach.

Wnętrza domów zostały przez lata bardzo przekształcone, doprowadzono wodę i kanalizację, wiele drzwi i okien jest wtórnych. Budynki są zamieszkałe z wyjątkiem części budynku nr 10A. We wnętrzach można napotkać jednak wiele oryginalnych elementów, jak drewniane schody z tralkową balustradą, oryginalne drzwi na poddasze, więźbę, żeliwne balustrady, kuchnie węglowe i piece.

Zespół budowalny domków pracowniczych Kolei Warszawsko-Wiedeńskiej przy ul. Armatniej w 2021 roku został wpisany do rejestru zabytków. Karty ewidencyjne obiektu opracowali Jakub Andrzejewski i Jacek Wardęcki. Całość opracowania liczy 70 kart.

Bibliografia
Zespół budynków mieszkalnych dla pracowników Kolei Warszawsko-Wiedeńskiej przy ul. Armatniej wraz z ulicą, Karty ewidencyjne w zasobach BSKZ.
Józef Miąso, Z dziejów szkół kolejowych w Królestwie Polskim, Rozprawy z dziejów oświaty 7, 1964.
Tabor drogi żelaznej Warszawsko-Wiedeńskiej, www.kolpress.pl/tabor-drogi-zelaznej-warszawsko-wiedenskiej.html
Aleksander Łupienko, Koszty związane z wynajmem mieszkania w Warszawie, w latach 1864–1914, Kwartalnik Historii Kultury Materialnej, 2014, R. 62 Nr 1, s. 37-5.

Ceglany jednopiętrowy dom ze spadzistym dachem.
Zobacz galerię (7 zdjęć)
Karta ewidencyjna, na zdjęciach ceglane domy.
Karta ewidencyjna ceglanych domów kolejarzy.
Schody z żeliwnymi balustradami.
Dziury po kultach w ceglanym murze.
Oryginalne okna.