null

Ludzie odbudowy - „Cały naród buduje swoją stolicę”

Drukuj otwiera się w nowej karcie

fotografia z kilkoma osobami na tle bramy w kamienicy

Kończymy cykl artykułów o ludziach związanych z odbudową Warszawy ze świadomością, że to im zawdzięczamy powrót naszego miasta do życia.

"Ludzie odbudowy" reprezentowali różne zawody i specjalności - byli to architekci, konserwatorzy, budowniczowie, architekci krajobrazu planiści, ale także urzędnicy, dokumentaliści i osoby pracujące w tzw. sektorze pomocniczym – pielęgniarki, strażnicy, laboranci. Mogłoby być ich znacznie więcej a lista wciąż byłaby niepełna.

Przedstawiłam 38 sylwetek z myślą o tym, aby przypomnieć osoby mniej znane i te, które zmarły wiele lat temu. W tamtym czasie byli doceniani i nagradzani. O popularności i uznaniu niech świadczy fakt przyznawania im Złotych i Srebrnych Honorowych Odznak Za Zasługi dla Warszawy, prezentowania ich postaci na łamach pisma Stolica. W corocznie wydawanym „Ilustrowanym Kalendarzu Warszawskim” jeszcze w latach 60. XX wieku ponad połowa przedstawianych, znanych i cenionych warszawiaków było czynnymi architektami i budowniczymi.

Dojrzali i bardzo młodzi
Uderzającym był fakt, że byli to ludzie w bardzo różnym wieku - dojrzali i bardzo młodzi, często jeszcze studenci. Najstarsi naukę zdobywali często na uczelniach poza Polską, która w latach ich młodości wciąż pozostawała pod zaborami. A więc studiowali w St. Petersburgu, Berlinie, Karlsruhe, Monachium, Wiedniu i we Lwowie.

Nieco młodsi należeli do pierwszego rocznika reaktywowanej w 1915 r. Politechniki Warszawskiej (zawieszonej przez władze carskie po strajku szkolnym w 1905 r.). Byli też ci, którzy jeśli nawet zdążyli złożyć egzamin maturalny przed wybuchem wojny we wrześniu 1939 r., studia zaczynali na tajnych kompletach, uczęszczając jednocześnie na jawne Kursy Jagodzińskiego, które de facto były parawanem dla nauki konspiracyjnej.

Wśród kobiet popularna była Żeńska Szkoła Architektury im. Noakowskiego, zaś młodzi mężczyźni solidne przygotowanie techniczne zdobywali w szkole Wawelberga. Często doświadczenie zdobyte przy odbudowie Warszawy po zniszczeniach I wojny światowej okazywało się bezcenne po II wojnie, gdy stolica legła w gruzach. Wznosili ją na nowo po raz drugi często ci sami ludzie.

Propaganda zawłaszczyła autentyzm
W tamtych latach entuzjastycznej, a w dziejach Warszawy bezprecedensowej, odbudowy liczyły się każde ręce. Hasło ukute przez Zygmunta Stępińskiego: „Cały naród buduje swoją stolicę” było manifestem, zachętą, ale nade wszystko stwierdzeniem faktu, choć jego patetyczność i wówczas spotykała się z krytyką, zwłaszcza poza Warszawą, a zbiórki pieniężne na Fundusz Odbudowy Stolicy z komentarzami. Znamiennym jest również fakt, że wiele ludzi nawet tych, którzy przeżyli, nie wróciło do Warszawy. Po wojnie przyjechało wielu zupełnie nowych, szukających pracy i możliwości nowego życia. Ktoś powie, że dużo było w tamtych latach propagandy i manipulacji informacją. Z pewnością, ale myślę, że było też nieco na odwrót. Hasła propagandowe starano się dokleić do czegoś, co było autentyczne, niejako je zawłaszczyć i podpisać się pod czymś co było dalekie od polityki czy ideologii.

Budowniczowie Warszawy byli przedstawicielami rozmaitych specjalności. Znaczna ich część była architektkami czy architektami, specjalizującymi się w budowie osiedli mieszkaniowych, inni w założeniach urbanistycznych całych rejonów miasta, inni w odbudowie zabytkowych świątyń, pałaców, a jeszcze inni troszczyli się o zabytkową zieleń, czy generalnie o tereny zieleni dla Warszawy. Wszyscy razem pracowali dla swojego miasta.

Opowiedzieć ich historię
Powstało wiele prac o odbudowie Warszawy, o Biurze Odbudowy Stolicy, o nowych prądach i stylach w architekturze tamtych lat. W cotygodniowych spotkaniach na stronie internetowej z ludźmi odbudowującymi Warszawę chciałam opowiedzieć o nich więcej. Pokazać również ich działalność przedwojenną, gdzie się uczyli, kim byli ich mistrzowie i nauczyciele, jakie były ich losy wojenne, a gdy było możliwe, zawrzeć nawet drobny szczegół, aby tym samym sprawić, że byli bardziej realni, prawdziwi. Dodatkowym atutem były ich fotografie, często z lat wczesnej młodości, wiele publikowanych po raz pierwszy. 

Poprzez sylwetki pojedynczych osób starałam się pokazać, jak kompleksowym i ogromnym przedsięwzięciem była odbudowa Warszawy po II wojnie światowej, jak wiele rozmaitych specjalności wymagała i jak wielki był ludzki zapał.

Z myślą o tych, którzy chcieliby bliżej zapoznać się z bohaterami tych szkiców, pod każdym artykułem zamieszczonych jest kilka wskazówek bibliograficznych, choć zdaję sobie sprawę, jak wiele jeszcze jest o ludziach odbudowy do odnalezienia, opowiedzenia i napisania.

Urszula Zielińska-Meissner BSKZ