null

Boże Narodzenie w XIX-wiecznej Warszawie

Drukuj otwiera się w nowej karcie

Święta Bożego Narodzenia, oprócz wymiaru religijnego, to świeckie rytuały i tradycje. Wydają się nam one niezmienne od wieków. Czy tak jest rzeczywiście? Jak warszawiacy obchodzili Gwiazdkę w XIX wieku? Co było dla nich ważne i oczywiste, a czego my już nie znamy?

Kobiety w strojach z XIX wieku.

We współczesnej Polsce katalog świątecznych zwyczajów i potraw znacznie się ujednolicił. Dotyczy to zwłaszcza Wigilii. Wydaje się nam, że te rytuały są z nami „od zawsze”. Jednak tradycje bożonarodzeniowe, zwłaszcza te dotyczycące stołu, nie są tak odwieczne. „Zwyczaje wielkanocne ukształtowały się we wczesnej epoce, tak więc w wyglądzie świątecznego stołu nie ma zbyt dużych rozbieżności między poszczególnymi zaborami. Natomiast potrawy bożonarodzeniowe, których kształt utrwalił się w XIX wieku są mocno naznaczone piętnem zaborów”.(1) Mówiąc wprost na polskie menu miały wpływ zwyczaje kulinarne państw ościennych. Zasiadając do stołu 24 grudnia kultywujemy tradycje, które powstały około 200 lat temu. Okazały się one bardzo trwałe. Poznając życie w XIX-wiecznej Warszawie widzimy więc, że świętujemy podobnie. ( Na ilustracji: Tygodnik Mód, 1869. Żrodło: Biblioteka Uniwersytetu Warszawskiego. Fotomontaż).

Świąteczna gorączka

W okresie przedświątecznym miasto bardzo się ożywiało. Wzrastał ruch na ulicach, mieszkańcy kupowali prezenty, robili zakupy spożywcze. Półki w sklepach i stargany na targach uginały się pod towarami. Luksusowe sklepy prześcigały się w zdobyciu klientów wykorzystując w tym celu pięknie zdobione wystawy. Co kupowano na prezenty? Jak zaznacza niemiecki dziennikarz w latach 70. XIX wieku „Wyroby warszawskiego rękodzielnictwa są znakomite(...). Toalety, ozdoby, biżuterię, rękawiczki i inne wyroby zbytkowe(...) fabrykuje się tutaj według doskonałych wzorów”.(2) 

Niektóre dania jadano wyłącznie w tym czasie, wobec czego produkty potrzebne do ich przygotowania trzeba było specjalnie zamówić, najczęściej z Podlasia. Były to ryby, dziczyzna, miód. Kupcy sprowadzali także dobra i artykuły luksusowe. Zwłaszcza po uruchomieniu Kolei Warszawsko-Wiedeńskiej (1845 r.) import takich towarów stał się znacznie ułatwiony. Zachętą do ich sprowadzania była przede wszystkim szybkość dostawy. Kupcy mogli zamawiać artykuły o krótkim terminie ważności. Do Warszawy przyjeżdżały więc świeże winogrona z południa Europy czy pasztety ze Strasburga. Natomiast Kolej Petersburska (1861 r.) umożliwiła szybsze sprowadzanie smakołyków z terenów Cesarstwa Rosyjskiego, w tym np. kawioru. 

 

Ogród Saski zimą.

(Na ilustracji Ogród Saski zimą 1905 r. Polona)

W opisach z tamtego okresu przebija wspomnienie siarczystego mrozu i śniegu, który zalegał na ulicach. Często więc do podróży po mieście wykorzystywano sanie. Kogo nie stać było na własny powóz czy wynajęcie dorożki, to od 1822 roku mógł przemieszczać się omnibusem, czyli dużym, krytym pojazdem wieloosobowym, zaprzężonym w dwa lub cztery konie. Tuż przed świętami, 11 grudnia 1866 roku, uruchomiono w Warszawie tramwaj konny, który szybko stał się popularnym środkiem transportu. 

Na ulicach „mieszają się przedstawiciele różnych stanów. Dystyngowane damy, otulone w kosztowne sobolowe płaszcze i towarzyszący im piękni, wytworni, wręcz nadmiernie rasowi panowie(...), ocierają się o prostych żołnierzy rosyjskich o wypłowiałych, bladych twarzach, wystających kościach policzkowych i wąskich oczach. Zróżnicowanie narodowościowe mieszkańców czyni z Warszawy jedno z najbardziej osobliwych i intersujących miast w Europie”.(3)

Zakup prezentów dla rodziny i nierzadko służby było zadaniem zarówno pań, jak i panów domu. Zamożni dokonywali ich w eleganckich sklepach lub domach handlowych, np. u Braci Lesser przy ul. Rymarskiej. Natomiast kupowanie artykułów spożywczych, z których przygotowywano świąteczne potrawy, było zadaniem służących. Z listą spisaną przez panią, służąca udawała się na targ, w tym na ten jeden z największych za Żelazną Bramą, aby dokonać zakupów za skrupulatnie wyliczoną sumę pieniędzy. 

Hale targowe(Na ilustrcji: Gościnny Dwór za Żelazną Bramą, 1855. Żrodło: Polona)

Zakupów dokonywano także w działającym na placu Żelaznej Bramy od lat 40. XIX wieku Gościnnym Dworze. Pod arkadami mieściło się tam blisko 170 sklepów, a na straganach na placu od polskich i rosyjskich kupców można było nabyć niezliczoną ilość produktów.

Coś dla biednych

Przed świętami dobrze widziana była dobroczynność. W adwencie dla arystokracji i bogatej burżuazji urządzano liczne wenty, rauty lub bazary np. w Salach Redutowych Teatru Wielkiego. Dochód z tych spotkań przeznaczany był na biednych będących pod opieką Warszawskiego Towarzystwa Dobroczynności (powstało 1814 roku). W zimie ubogim rozdawano drewno opałowe, a z okazji świąt jedzenie, w tym różne smakołyki. Warszawskie Towarzystwo Dobroczynności organizowało w salach Resursy Kupieckiej także bale na rzecz ubogich. 

Rysunek ołówkiem - dzieci z choinką.

(Na ilustracji: W. Wojtkiewicz, Biedota z choinką, 1902, Muzeum Narodowe)

Polskie ozdoby, w tym jedna niemiecka 

Charakterystycznym dla Warszawy elementem dekoracyjnym była gwiazda wykonana z opłatka wieszana nad wigilijnym stołem. Opłatki kupowano u bernardynów, którzy wytwarzali je najbielsze. Do XIX wieku nieodzowną ozdobą mieszkania w czasie świąt był snopek zboża stawiany w rogu pokoju. Nie był to bynajmniej obyczaj kultywowany na wsiach i w dworach, ale również w mieście. W Warszawie otoczonej licznymi folwarkami o taką dekorację nie było trudno.

I może do dziś stawialibyśmy ten snopek w salonie, gdyby nie... Niemcy, a dokładniej ich obyczaje z jakimi warszawiacy mogli się zapoznać podczas zaboru pruskiego. Ewangelicy na Boże Narodzenie dekorowali dom choinką. Ta ozdoba przyjęła się w Warszawie bardzo szybko. Już w ostatnich latach XVIII wieku wyparła rodzimy snopek. Od tego czasu zwyczaje miejskie od wiejskich wyraźnie się rozdzieliły. Na wsiach bowiem dekoracje ze zboża stawiono jeszcze do 1870 roku, gdy w Warszawie już od dziesięcioleci królowała choinka.

Kobiety w strojach z XIX wieku(Na ilustracji: Tygodnik Mód, 1869. Żródło: Biblioteka Uniwersytetu Warszawskiego. Fotomontaż)


Początkowo choinkę zawieszano pod sufitem, dopiero później dosłownie sprowadzono ją na ziemię, czyli stawiano na podłodze. Dekorowano ją wytwarzanymi w domu różnymi ozdobami z papieru i owoców. Nowy zwyczaj spowodował, że w mieście, tak jak dziś, organizowano czasowe miejsca sprzedaży drzewek. Najchętniej kupowano je na Rynku Starego Miasta i na placu Saskim.

Przede wszystkim ryby

Dziś królem wigilijnego stołu jest karp, który w XIX wieku był gatunkiem jednym z wielu. Jadano szczupaki, okonie, liny, karpie i śledzie w różnych zalewach. Ryby przygotowywano w wielu postaciach: smażone, duszone, pieczone, nadziewane, w sosie i galarecie. Dodatkiem do ryb były jajka na twardo, duszona kapusta. Na wigilijne stoły podawano także bardzo popularne minogi (choć to nie ryby). 

Świeże ryby pochodziły z podwarszawskich stawów. Jednym w nich był staw w Gucin Gaju. Braniccy pod koniec XIX wieku rozparcelowali dobra wilanowskie, sprzedając teren z potokiem i stawem, gdzie nowy właściciel hodował karpie, pstrągi, łososie i raki. 

Jeśli potrawa miała być słodka doprawiano ją nie cukrem, a miodem. W Warszawie nigdy nie jadano kutii, było to danie terenów wschodnich. Pito natomiast kompot z suszu. Do wigilijnego menu oprócz dań wykwintnych, choć postnych, trafiały składniki, którym przypisywano moc nadprzyrodzoną, jak mak, miód, mąka i chleb.

Takie menu serwowano w domach zamożnych. Ubodzy warszawiacy musieli się zadowolić kluskami z makiem, kapustą z grzybami lub grochem, a z ryb - śledziami. Dania przyprawiali nie drogimi korzeniami, ale ziołami.

Przy stole obowiązywała nieparzysta liczba miejsc. Przed rozpoczęciem wieczerzy łamano się opłatkiem, który nabywano u sakramentek z Rynku Nowego Miasta. Zostawiano także wolne miejsce, którego symbolika podczas zaborów nabrała szczególnego wymiaru, zwłaszcza w rodzinach, w których ktoś poległ w czasie powstań lub został zesłany na Syberię. 

W dniu Bożego Narodzenia, 25 grudnia, w którym nie obowiązywał post, w bogatych domach podawano potrawy bardzo wykwintne. Delektowano się najczęściej nadziewanym indykiem czy zającem z melonem.  Jedzono także wspaniałe ciasta z piernikiem na czele. 

Odręczny przepis na pierniczki z XIX wieku

(Na ilustracji: przepis z pocz. XIX wieku na pierniki. Źródło: Polona)

Ewangieliczki, owies i migdał

Obyczajem typowo miejskim, a więc praktykowanym w Wigilię także w Warszawie, były tzw. ewangieliczki. Nazwa pochodziła od Ewangelii, której fragmenty, chodząc po domach, czytali uczniowie czy studenci. Po lekturze liczyli oczywiście na wynagrodzenie „co łaska”.

Po wieczerzy wigilijnej następował czas odpakowywania prezentów, które wręczał św. Mikołaj w stroju biskupa. Obowiązkowo należało udać się także na pasterkę, a także na drugą, poranną mszę. W drugim dniu świąt warszawiacy szli na nabożeństwo, po którym obrzucano kapłana owsem, na pamiątkę ukamieniowania patrona tego dnia św. Szczepana. Zdarzało się, że podczas tego osobliwego zwyczaju w stronę księdza leciały kamienie. Zakazano go więc w latach 30. XIX wieku.

Podobnie, jak na wsi, także w Warszawie chodzili kolędnicy, najczęściej byli to chłopcy z Powiśla. W szopce można było zobaczyć najróżniejsze persony – od przedstawicieli różnych stanów i zawodów po... króla Jana III Sobieskiego. 

Okres bożonarodzeniowy w XIX-wiecznej Warszawie był traktowany jako czas magiczny, w którym po spełnieniu pewnych reguł, można było w nadchodzącym roku liczyć na szczęście. Zaliczały się do nich m.in. potrawy przygotowane z konkretnych artykułów, nieparzysta liczba miejsc i dań na stole, owies rzucany w kapłana, czy „migdałowy król”. Zostawał nim szczęśliwiec, który w święto Trzech Króli znalazł w pierniku migdał, ukryty tam podczas pieczenia. Jeśli bakalia trafiła się dziewczynie oznaczało to zapowiedź jej szybkiego zamążpójścia.  

Warszawa wielokulturowa

Pod koniec XIX wieku, według spisu powszechnego, żyło w Warszawie ponad 421 tys. Polaków, ponad 185 tys. Żydów, blisko 60 tys. Rosjan (w tym Ukraińców i Białorusinów) oraz 11 tysięcy Niemców. W panoramie miasta wyróżniały się oczywiście katolickie kościoły, ale także prawosławne cerkwie, których było blisko 30, zbory ewangelickie i synagogi.

Obraz - Nowy Świat zimą.

(Na ilustracji: W.Podkowiński, Widok na Nowy Świat zimą, 1892. Źrodło: MN Kraków)

Ten tygiel narodowości zadziwiał podróżnych. Zdumienie budził, zwłaszcza wśród przybyszy z cieszącej się względną autonomią Galicji, wygląd ulic ze sklepowymi szyldami „w dwóch językach, w których napisy polskie figurują prawie jako tłumaczenie z języka urzędowego”. Niepokój, a nawet przerażenie budziła ogromna liczba wojska, „które maszeruje przy dzikiej muzyce piszczałek ze śpiewem na ustach”(...), a język rosyjski, który słyszy się na każdym kroku, (...) nie pieści polskich uszu”. (4)

Opisana powyżej tradycja świętowania świąt Bożego Narodzenia w Warszawie w XIX wieku dotyczy wiernych Kościoła katolickiego, choć 24 grudnia obchodzili je także protestanci. Jednak przeważały zwyczaje Polaków, którzy jak zauważa cytowany już niemiecki dziennikarz, „nie tylko kładą podwaliny tutejszego życia duchowego, lecz są do dzisiaj głównymi, jeśli nawet nie jedynymi twórcami kultury.”(5)

Ten tygiel wielu narodowości: Polaków, Rosjan, Niemców i Żydów nadawał Warszawie kolorytu niespotykanego w innych miastach Europy. „Cztery narodowości egzystują tu w ścisłym związku wzajemnym, każda przestrzega równocześnie odrębności życia kulturalnego, obyczajowego i materialnego. Każda zachowuje własne przekonania religijne, wykazując silne do nich przywiązanie”.(6)

Jak podkreślał niemiecki dziennikarz: „Miasto nie robi wrażenia godnego i starożytnego, jest jednak jasne i wesołe, przyjazne, zamożne i pełne blasku”.(7)

Magdalena Łań

Przypisy 

1.    Obyczaje w Polsce, praca zbiorowa pod redakcja Andrzeja Chwalby, Warszawa 2008, s.280-281.
2.    Firma. Bracia Jabłkowscy 1883-2021, praca zbiorowa, Warszawa 2021, s.11-12.
3.    Tamże.
4.    Tamże.
5.    Tamże.
6.    Także.
7.    Tamże.

Bibliografia

Obyczaje w Polsce, praca zbiorowa pod redakcją Andrzeja Chwalby, Warszawa 2008
Firma. Bracia Jabłkowscy 1883-2021, praca zbiorowa, Warszawa 2021
Joanna Kuciel-Frydryszak, Służące do wszystkiego, Warszawa 2918
Michał Świątkowski, Ogród i gaj w Gucinie, Warszawa 2017
https://mieszkaniec.pl/boze-narodzenie-w-dawnej-warszawie/

https://muzhp.pl/files/upload/muzeum_online_2020/swieta/boze_narodzenie/7-waw-gwiazdka_fin.pdf

https://dzieje.pl/aktualnosci/prof-m-karpinska-o-swiatecznych-obyczajach-w-xix-wiecznej-warszawie

https://pl.wikipedia.org/wiki/Ludno%C5%9B%C4%87_Warszawy