null

Miejsce, w którym się nie ocenia

Drukuj link otwiera się w nowej karcie
Animatorki Międzypokoleniowej Klubokawiarni Domu Kultury Śródmieście
Autor: Dom Kultury Śródmieście

Co łączy sędziego, pisarza, debiutującą poetkę i fanów planszówek? Wszyscy odnaleźli swoje miejsce w Międzypokoleniowej Klubokawiarni Domu Kultury Śródmieście - MAL-u na Muranowie.

Miejsce dla każdego

 – Sędzia przychodził do nas regularnie. Spytałam go kiedyś, dlaczego wybrał akurat nasze miejsce – mówi Ewa, animatorka. – Bardzo naturalnie odparł, że szukał czegoś przytulnego i to miejsce bardzo mu pasuje. Zresztą, stąd ma niedaleko do siedziby swojego sądu i uznał, że znalazł swoje miejsce.

Wpadł też przyszły minister. Również szukał dla siebie kafejki. Spojrzał przez szybę, wszedł do środka i został. Pomimo piastowanych funkcji – tu są zwykłymi użytkownikami. Publiczny garnitur zostawiają przed wejściem. -- Nie organizujemy tu partyjnych wieców ani religijnych zgromadzeń – zaznacza Ewa.

Wojciech Przylipiak, pisarz, przychodził, zamawiał Inkę i colę, a potem siedział nad laptopem pisząc reporterską opowieść. W Klubokawiarni zorganizowano spotkanie autorskie promujące jego dzieło.

– U nas można naprawdę wiele. - wyjaśnia Ewa. – Mamy nawet pana, który przygotowuje się tu do zawodu spikera sportowego i znalazł swoje miejsce, aby ćwiczyć się w swoim wymarzonym zawodzie.

Kawiarnia i azyl kultury w jednym

Parter kamienicy przy Anielewicza jest obszerny i wysoki, na tyle wysoki, że w długim ciągu pomieszczeń zamontowano antresolę, dzięki czemu miejsce zyskało dodatkowe pomieszczenie o sporej powierzchni. Odbywają się w nim spotkania szkoleniowe, warsztaty i dyskusje.

Należący do miasta lokal leży w prestiżowej lokalizacji. Niemal vis-a-vis muzeum Polin, w sercu Muranowa, rzut beretem do Ogrodu Krasińskich i Starego Miasta. Miejski lokal nie został wynajęty prywatnemu podmiotowi. Tym razem proste prawa rynku ustąpiły kwestiom ważniejszym – dbałości o społeczną tkankę Muranowa.

Miejsce działa od 2015. Powstało w ramach budżetu obywatelskiego – zażądali go mieszkańcy, a zarządza nim Dom Kultury Śródmieście. Mimo że przez nich wymyślony, mieszkańcy przekonywali się do miejsca stopniowo. - Na początku nie wiedzieli, co tu jest. – wspomina Ewa. – Długo oswajali się z myślą, że to nie kolejny komercyjny lokal. Podchodzili, oglądali przez szybę, ale nie wchodzili. Mieliśmy osoby, które trzy razy przechodziły obok tego miejsca i bały się wejść do środka, zanim się przełamały. A teraz przyjeżdżają do nas nawet z zagranicy – śmieje się.

Przytulna przestrzeń, niewielki bufet z niskimi cenami, stolik z prasą, regały z grami planszowymi – miejsce przywodzi na myśl zwykłą przytulną kawiarnię, w której leniwie płynie popołudniowy czas po pracy. Nic bardziej mylnego.

– Mamy ogromną ilość inicjatyw i pomysłów. - Ewa i Piotr, także animator Klubokawiarni, wymieniają: warsztaty świąteczne, kiermasze, projekcje bajek dla dzieci, akcje promujące zero-waste. Można też za darmo uczyć się tu języka angielskiego, włoskiego, zaś szkoła Montessori prowadzi warsztaty wystąpień publicznych dla najmłodszych. Studenci organizują tu laboratoria naukowe, a fani gier spotkania przy planszówkach. Działa tu także Punkt Nieodpłatnego Poradnictwa Obywatelskiego i Mediacji.

Jedno miejsce, wiele pomysłów

– Na to miejsce pracuje cały nasz zespół. – mówi Ewa. – Mamy świetne położenie, ale to nasze zaangażowanie sprawia, że inni chcą tu przychodzić i odnajdują przyjazną sobie przestrzeń.
W zespole oprócz Ewy pracują jeszcze Oksana, Justyna i Piotr.

– Podkreślamy, że jesteśmy Miejscem Aktywności Lokalnej (MAL) - mówi Ewa. – bo to miejsce jest sąsiedzkie z ducha. Zostało stworzone z myślą o lokalnej społeczności, łączy ludzi różnego wieku i różnych zawodów.

Gratulują sobie, że stworzyli miejsce, w którym się nie ocenia. – Przychodzą tu ludzie z różnych środowisk, ale nie kategoryzujemy ich. Staramy się każdego wysłuchać, a przychodzi tu cały przekrój społeczny Warszawy. Mamy grupy poetów, wspólnoty branżowe. Przychodzą do nas emeryci, zadowoleni, że w końcu znaleźli miejsce, w którym stać ich na kawę, i w którym mogą za darmo przeczytać prasę. Mogą dzięki nam kontynuować życie towarzyskie.

Bycie animatorką MAL-u wymaga szerszego spojrzenia i łączenia kontekstów. Nie sposób wszystkiego ująć w procedury i regulaminy. Są sytuacje, które wymykają się sztywnym zapisom regulaminu.  Zarządzanie miejscem otwartym wymaga wyczucia i odwagi do podjęcie decyzji. Ewa: -- Musimy opierać się presji, żeby być organizatorami wszystkich pomysłów, które spływają do nas strumieniami. Czasem więc odmawiam. Reprezentujemy przecież nie tylko siebie, ale też Dom Kultury Śródmieście.

A kiedy odmawiasz? – Kiedy mam poczucie, że spotkanie może mieć charakter polityczny albo obraźliwy dla jakiejś grupy lub gdy jest niemożliwe do zrealizowania ze względów technicznych.

Klubokawiarnię jako swoją siedzibę obrały sobie rozmaite grupy, także poetyckie.

- Przychodzą do nas debiutanci. Śpiewają i recytują. Pracują tu nad sprawami dla siebie ważnymi, bo w domu nie mają własnej przestrzeni. Była taka dziewczyna, pisała wiersze do szuflady – opowiada. – Jej mama chciała jakoś uhonorować jej pracę. I dowiedziała się o nas przypadkiem. Podsłuchała jakąś rozmowę w poczekalni u dentysty niedaleko stąd. Przyszła zaintrygowana i zorganizowała córce wieczór autorski.

Wdzięczna, ale niełatwa praca

– To wdzięczna praca, ale wymaga ciągłej uważności, także na siebie. W kiepski nastrój potrafią nas wpędzić małe nieprzychylne gesty – mówi Ewa. – A to ktoś nakleił coś na naszą witrynę, a ktoś coś wziął i nie zwrócił, jeszcze inny zdekompletował zestaw gry planszowej... w sumie błahe rzeczy, ale przy takiej intensywności pracy i wobec faktu, że codziennie dajemy z siebie wszystko, niewiele potrzeba, być podciąć nam skrzydła – myślę, że rozumieją to też inne osoby animujące MAL-e.

Predyspozycje do pracy w MAL-u weryfikuje praktyka. Animatorki i animatorzy MAL muszą się mierzyć także z trudnymi emocjami osób użytkujących, z problemami, które odwiedzający chcą, aby wybrzmiały. – Kiedy zaczynaliśmy tutaj pracować, mieliśmy świadomość, z czym wiążą się nasze zadania, jednak wydaje mi się, że dopiero doświadczenie pokazuje, czy ktoś posiada rzeczywiste kompetencje do pracy w takim miejscu – mówi Ewa. – Osoba prowadząca miejsce sąsiedzkie nie zasiądzie w zaciszu kantorka, z którego nie wyściubi nosa. To niemal ciągła praca z ludźmi. Z różnymi ludźmi – doprecyzowuje. – Ludzie oczekują, że rozwiążemy ich problemy, a czasem to my musimy szukać pomocy. Nieraz przychodzi mi rozłożyć ręce z bezradności.

Kończą wieczorem, często później niż po godzinie dwudziestej. Mówią, że poczucie satysfakcji kompensuje im fizyczne zmęczenie. – Mamy świadomość, że ludzie lubią nasze miejsce i że cenią nas - mówi Ewa. – Codziennie wieczorem czujemy, że nam ufają, i to jest bardzo ekscytujące. To dlatego mamy chęć przyjść tutaj następnego dnia.

Relacje z ludźmi są tym, co w tej pracy ceni także Justyna. – Spotkania z innymi ludźmi są nieodzowną częścią tej pracy, zwłaszcza że ludzie pomagają nam prowadzić to miejsce, czują się za nie odpowiedzialni.

Piotr: – Klubokawiarnia to bezpieczna przestrzeń dla osób zagrożonych wykluczeniem: czy to seniorów, czy osób o niższym statusie ekonomicznym, czy z jakichkolwiek innych powodów. Dla nas najważniejsze jest to, że okoliczni mieszkańcy mają tutaj swój punkt, w którym nikt nie poczuje się odrzucony. Mamy tu punkt konsultacyjny z mieszkańcami, a lokal jest również dostępny dla osób z niepełnosprawnościami.

Zespół Klubokawiarni ma radę dla innych warszawskich społeczności:

– Zróbcie takie miejsce u siebie – mówią. 

– To nie jest łatwe zadanie, ale warto podjąć się tego wysiłku. Przez pierwsze 2-3 lata miejsce buduje swoją markę i tożsamość, osadza się w otoczeniu. Zaczyna być rozpoznawalne powoli, ale po jakimś czasie mieszkańcy uznają je za swoje i wówczas taka przestrzeń żyje w symbiozie z lokalną społecznością.

 

***

Miejsca Aktywności Lokalnej (MAL)

MAL-e to miejsca tworzone dla społeczności lokalnych w Warszawie. Można do nich przyjść, porozmawiać, zrealizować swój projekt albo wziąć udział w interesującej nas aktywności. MAL-e prowadzą swoje działania nieodpłatnie, a jedną z ich największych korzyści jest tworzenie warunków dla podtrzymania zwykłych codziennych relacji sąsiedzkich.

Utrzymywanie kontaktów z innymi ludźmi jest profilaktyką zdrowotną i poprawia naszą ogólną kondycję. Samotność jest istotnym czynnikiem zwiększającym ryzyko wystąpienia chorób psychicznych. Światowa Organizacja Zdrowia ogłosiła ją jednym z największych zagrożeń dla zdrowia ludzkiego.

 

 

 

Warsztaty w Międzypokoleniowej Klubokawiarni
Zobacz galerię (3 zdjęć />)
Wnętrzne Międzypokoleniowej Klubokawiarni Domu Kultury Śródmieście
Koncert w Klubokawiarni Międzypokoleniowej