null

Czy logo marki miejsca to rzecz gustu?

Drukuj otwiera się w nowej karcie
Tablica z napisem o treści - dziedzictwo autonomicznego regionu Madery

Czy rebranding zawsze jest niczym bułka z masłem? Nie, rzadko. Prawie nigdy. Jeśli jesteśmy związani z marką, jeśli w jakiś sposób czujemy się jej współwłaścicielami, jeśli jej wartości są nam bliskie, lub po prostu – lubimy, korzystamy, jesteśmy z takiego czy innego powodu przywiązani do marki – będzie ona w nas budziła emocje. Podobnie z jej „wizytówką” czyli logo. Czy zawsze będą to dobre emocje? Nie. Czy to dobrze? Tak. Marka ma budzić emocje.

W ostatnich dniach na forach międzynarodowych zawrzało po tym, jak Madera pochwaliła się swoim nowym logo (vide: Launch of the new Madeira Brand (visitmadeira.pt) ). Sami twórcy o nowym znaku mówią tak: „Nasze nowe logo składa się ze zdekonstruowanego koła - symbolu związanego z ideą wspólnoty, grupy i rodziny, co trafnie odzwierciedla ducha Madery. Nowe logo jest uniwersalne i ma 11 różnych, kolorystycznych wariacji, które reprezentują 11 hrabstw archipelagu oraz ideę wielości doświadczeń" (oryg. „Our new logo is composed of a deconstructed circle - a symbol associated with the idea of union, group and family that so accurately reflects the Madeiran Spirit. This logo is really versatile and has various chromatic behaviours with 11 colors representing the 11 counties of the archipelago that enhance its use and the idea of multiplicity of experiences”).

Opowieść

Sama opowieść o odświeżonej marce Madery też prezentuje się bardzo przekonująco - Madeira Islands New Brand - YouTube. Wg niej wyspy Madery to autentyczność, gościnność, przyjaźń, duma. Jeśli miało się okazje odwiedzić ten wyjątkowy zakątek świata to rzeczywiście trudno się z tym nie zgodzić. Wraz z nowym brandem Madera przeznaczy ponad milion euro na promocję na rynkach zagranicznych, zapowiadając, że będzie to „wielka rewolucja komunikacyjna” (cyt. Eduardo Jesus, sekretarz regionalny Madery ds. turystyki i kultury). Przypomnijmy, że koszt całego procesu (od 2017 r.) to 560.000,00 Euro. Trzeba przyznać, że taka kwota – inwestycja w markę - robi wrażenie.

Efekt

Wróćmy jednak do tego co różni opowieść od warstwy wizualnej… Kontrowersje wśród maderskiej i portugalskiej branży turystycznej, ale również twórców grafik użytkowych, projektantów, przedstawicieli świata nauki, biznesu, i in. wzbudziła właśnie forma nowego znaku. Podobnie duże poruszenie znak wywołał u samych mieszkańców Madery i Portugalczyków, ale nie tylko – bo komentarze tak naprawdę spływają z całego świata (wystarczy spojrzeć na profil Madery na facebooku – Visit Madeira). W zdecydowanej większości są to niestety opinie negatywne. Najczęściej pojawiające się określenia to „nieczytelność”, „ekscentryczność”, „infantylność”, „bałagan kolorów”, niepowiązanie z unikatowością Madery, z jej tożsamością, a wśród porównań dominują porównania do... majtek. Czy można to zatem uznać za udany rebranding?

Wyzwanie

Czy jednak rebranding zawsze jest niczym bułka z masłem? Nie, rzadko. Prawie nigdy. Jeśli jesteśmy związani z marką, jeśli w jakiś sposób czujemy się jej współwłaścicielami, jeśli jej wartości są nam bliskie, lub po prostu – lubimy, korzystamy, jesteśmy z takiego czy innego powodu przywiązani do marki – będzie ona w nas budziła emocje. Podobnie z jej „wizytówką” czyli logo. Czy zawsze będą to dobre emocje? Nie. Czy to dobrze? Tak. Marka ma budzić emocje. Najlepiej oczywiście jeśli są to emocje pozytywne, pożądane. Ale nawet jeśli na rebrandingu powinie się nam noga to można wyciągnąć z tego dobrą lekcję. Trudną, kosztowną nierzadko, wizerunkowo bolesną. Ale na dłuższą metę korzystną. Wracając do przytaczanych komentarzy na maderskim profilu facebookowym. Poza krytyką można z nich wyczytać o ile więcej. Czym Madera jest dla swoich mieszkańców, dla turystów. Jakie emocje budzi. Co cenią sobie najbardziej. Dlaczego wracają. Co jest dla nich ważne. Jaka jest skala identyfikacji z miejscem. Jakie są dla nich wartości marki, co widzą w korzeniach jej tożsamości i jak chcieliby ją widzieć w przyszłości. I wiele więcej.

W tym przypadku, ale również w każdym innym, który dotyczy marki tak powszechnej, wspólnej, a także zwłaszcza w procesie, który trwał kilka lat zabrakło na pewno konsultacji. Być może pozwoliłoby to uniknąć obecnej sytuacji i kryzysu wizerunkowego, z którym teraz przyjdzie zmierzyć się rządowi Madery i podmiotom odpowiedzialnym za promocję tej pięknej wyspy.