null

Tablica na skwerze Vaclava Havla

Drukuj otwiera się w nowej karcie
Dwóch przedstawicieli władz ze wstęgami w barwach narodowych
Wiceprezydent Warszawy Tomasz Bratek i ambasador Czech Jakub Dürr | Autor: Rafał Motyl

Z okien ambasady Czech w Warszawie widać, że na skwerze Havla turyści robią sobie zdjęcia. Teraz będą mogli to robić przy tablicy upamiętniającej czeskiego prezydenta. Odsłonili ją w piątek przedstawiciele władz Warszawy i ambasady Czech.

Havel (1936-2011) to czeski dramaturg, pisarz i działacz opozycji antykomunistycznej. Po odzyskaniu wolności przez Czechosłowację był ostatnim prezydentem kraju, a potem pierwszym prezydentem Czech. Skwer znajduje się na skrzyżowaniu ulicy Koszykowej i Alei Róż bezpośrednio przed czeską ambasadą.

Dámy a pánové! Naše jazyky jsou si natolik podobné, že se svými českými přáteli mohu mluvit bez tlumočníka – zaczął wiceprezydent Warszawy Tomasz Bratek. – Panie i panowie! Nasze języki są tak podobne, że do naszych czeskich przyjaciół mogę mówić bez tłumacza.

Wiceprezydent przypomniał życiorys Havla i jego związki z polską:

Spotkania działaczy Karty 77 i polskiego Komitetu Obrony Robotników to ważny element tworzenia braterstwa naszych narodów w walce z komunizmem. Przypominam tę kombatancką kartę Vaclava Havla, bo już tylko dzięki niej czeski pisarz zasługiwałby na ten skwer w sercu Warszawy, w jej najpiękniejszej części, w pobliżu ambasady czeskiej, Łazienek i Parku Ujazdowskiego. A to przecież nie wszystko. Podziwialiśmy Vaclava Havla jako mądrego prezydenta sąsiedniego kraju. Z radością gościliśmy go w Warszawie jako przyjaciela Polaków. Wołano nawet wtedy „Havel na Wawel”, chociaż oczywiście rozumiemy, że Vaclav Havel miał swoją misję do spełnienia na Hradczanach.

Tomasz Bratek nawiązał do umieszczonej na tablicy sentencji Havla: „Prawda i miłość muszą zwyciężyć nad kłamstwem i nienawiścią”.

Wygląda na to, że jak w dobrej literaturze losy naszych narodów znów się splotły. Tak że Polacy muszą w trudnym czasie szukać pocieszenia w słowach wielkiego czeskiego pisarza, dramaturga i polityka, naszego przyjaciela – zakończył wiceprezydent.

Jak Havel reagowałby na obecną sytuację społeczną, kulturową polityczną? Nie stałby się sceptykiem, chociaż jego hasło o miłości, która zwycięża nienawiść, stało się teraz obiektem kpin. Ale Havel zawsze odwoływał się do tego, co w ludziach najlepsze – mówił ambasador Republiki Czeskiej w Polsce Jakub Dürr. – Vaclav Havel lubił wspominać współpracę z przedstawicielami polskiej opozycji, którzy przybyli tu również dzisiaj. Łączyła ich nie tylko walka, ale także przyjaźń – dodał ambasador zwracając się do marszałka Senatu Bogdana Borusewicza, Adama Michnika i Zbigniewa Janasa.

Ambasador dziękował także władzom Warszawy za nazwanie tego skweru już rok temu skwerem Vaclava Havla:

To piękne miejsce, rośnie na nim lipa, drzewo narodowe Czechów. Widzieliśmy, że ludzie robią sobie tu zdjęcia, interesując się spuścizną Vaclava Havla.

W imieniu przedstawicieli polskiej opozycji antykomunistycznej mówił Bogdan Borusewicz:

Wiedziałem, że Havel był mądry, bo wszyscy go czytaliśmy. Widziałem, że był odważny, bo sprzeciwianie się władzy komunistycznej w Czechach było trudniejsze niż w Polsce. Ale kiedy go poznałem osobiście dowiedziałem się jeszcze, że jest sympatycznym, ciepłym człowiekiem.

Uroczystość zakończyło odtworzenie piosenki „Laweczka” Yvetty Simonowej. To ulubiona piosenka Havla, czeski prezydent śpiewał ją razem ze swoją mamą.

Trzech mężczyzn przy postumencie
Zobacz galerię (4 zdjęć)
Mężczyzna przemawiający
Przemawiający mężczyzna
Tablica pamiątkowa