null

Wola1944: Wymazywanie. Wystawa zdjęć ze śledztwa w sprawie Heinza Reinefartha

Drukuj otwiera się w nowej karcie
07.08.2021 - 03.10.2021
Kolonia Wawelberga, ul. Górczewska 15

W Trzeciej Rzeszy był tylko jeden człowiek uprawniony do podejmowania decyzji i dlatego ponosił on pełną odpowiedzialność polityczną. [...] Czy oznacza to, że nikogo nie można obciążyć odpowiedzialnością osobistą?

  • Hannah Arendt, Odpowiedzialność osobista w warunkach dyktatury, 1964 r.

Zawsze zastanawiałem się, co bym zrobił, gdybym spotkał Reinefartha twarzą w twarz. I do dziś nie wiem. Może bym mu napluł w twarz, może bym zabił, może przebaczył...

  • Mścisław Lurie (ur. 1944) – ocalony z ludobójstwa na Woli. W łonie matki, Wandy Lurie, przeżył egzekucję w Fabryce „Ursus" 5 sierpnia 1944 r. Tego dnia Niemcy zamordowali troje jego rodzeństwa.

W pierwszych dniach Powstania Warszawskiego na Woli doszło do zbrodni o znamionach ludobójstwa. Między 5 a 7 sierpnia 1944 r., wykonując rozkaz Adolfa Hitlera i Heinricha Himmlera, Niemcy systematycznie, dom po domu, mordowali wszystkich mieszkańców dzielnicy: mężczyzn, kobiety i dzieci. Nie oszczędzali osób starszych, personelu i pacjentów szpitali, księży i sióstr zakonnych. W konsekwencji zginęło od 25 do 60 tys. osób, niemal wyłącznie ludność cywilna. Zbrodni dokonali żołnierze i policjanci, którymi dowodził Grupenführer SS Heinz Reinefarth. Po wojnie w RFN został on burmistrzem kurortu Westerland na wyspie Sylt i deputowanym do Landtagu w Szlezwiku-Holsztynie, pracował jako adwokat, cieszył się szacunkiem. Mimo wielu starań, nigdy nie udało się pociągnąć go do odpowiedzialności.

Wola 1944: Wymazywanie. Zdjęcia ze śledztwa w sprawie Heinza Reinefartha to wystawa, którą Instytut Pileckiego i Wolskie Centrum Kultury prezentują w Kolonii Wawelberga w 77. rocznicę ludobójstwa na Woli. Opiera się ona na zbiorze ponad stu fotografii, które zostały zgromadzone w aktach śledztwa, prowadzonego w sprawie Reinefartha przez prokuraturę we Flensburgu w latach 1961-1967. Była to najpoważniejsza próba i ostatnia szansa, aby osądzić głównego sprawcę zbrodni na Woli – niestety, zakończona niepowodzeniem. Zdjęcia, zeznania świadków, materiały dowodowe i wypowiedzi śledczych układają się w retrospektywną opowieść o losie mieszkańców Woli w pierwszych dniach sierpnia 1944 r. Odsłaniają także kulisy działania powojennego niemieckiego wymiaru sprawiedliwości, który nawet na przełomie lat 50. i 60., kiedy podejmowano pewne próby osądzenia sprawców, i nawet w przypadku najbardziej ewidentnych zbrodni okazał się rażąco nieskuteczny.

Wystawa prezentowana jest w miejscu wyjątkowym – w Kolonii Wawelberga, w sercu Woli – tam, gdzie wszystko się wydarzyło. 5 sierpnia 1944 r. Niemcy wdarli się na teren osiedla, mordowali mieszkańców na miejscu, do piwnic wrzucali granaty. Tych, którzy pozostali przy życiu, wyprowadzili na rozstrzelanie w fabryce "Ursus" i przy nasypie kolejowym przy ul. Górczewskiej. Wśród ocalonych była słynna Wanda Lurie, która straciła w masowej egzekucji troje małych dzieci, sama zaś – będąc w ostatnim miesiącu ciąży – przeżyła, mimo ciężkich ran postrzałowych.

Kolonia Wawelberga – jeden z symboli losu mieszkańców Woli w pierwszych dniach Powstania Warszawskiego – to właściwe miejsce, by rozmawiać o fiasku sprawiedliwości i bezkarności niemieckich sprawców. Lokalizacja wystawy skłania do tego, by wsłuchać się w głos Wandy Lurie i innych uratowanych. Zachęca także do refleksji nad znaczeniem doświadczenia Woli dziś – dla potomków zamordowanych i ocalonych, dla mieszkańców dzielnicy i wszystkich warszawiaków, dla obywateli współczesnej Polski, wreszcie – dla każdego, kto z wrażliwością na los ofiar przygląda się historii XX wieku.

Wystawa jest możliwa dzięki rozbudowanemu programowi archiwalnemu Instytutu Pileckiego, w ramach którego na skalę masową digitalizowane są dokumenty na temat polskiego doświadczenia dwóch totalitaryzmów, pochodzące z archiwów polskich i zagranicznych. W toku kwerend, prowadzonych przez Instytut Pileckiego w Berlinie, udało się dotrzeć do akt śledztwa w sprawie Heinza Reinefartha, przechowywanych w Landesarchiv Schleswig-Holstein. Okazało się, że obok cennej dokumentacji procesowej zawierają one także unikalną kolekcję fotografii, dotychczas w większości niepublikowanych. Są wśród nich zdjęcia Reinefartha w towarzystwie innych niemieckich dowódców, wykonane podczas Powstania Warszawskiego. Wiele fotografii dołączyli do materiału dowodowego żołnierze i policjanci, którzy pacyfikowali Wolę w sierpniu 1944 r., a w sprawie Reinefartha zeznawali jako świadkowie. Ilustrują one zarówno tragiczny los ludności cywilnej, jak i codzienność niemieckich żandarmów na zapleczu frontu. Wśród zdjęć powstańczych, których odbitki niemiecki żołnierz znalazł rzekomo w warszawskim mieszkaniu, znajdują się m.in. znane ujęcia autorstwa Eugeniusza Lokajskiego „Broka”. Szczególną wartość ma kolekcja ponad trzydziestu oryginalnych fotografii, które Hanns von Krannhals – niemiecki historyk Powstania Warszawskiego – wykonał w miejscach masowych egzekucji na Woli podczas wizji lokalnej w 1962 r. Niektóre z nich zawierają odręczne szkice, przedstawiające przebieg wydarzeń  w sierpniu 1944 r.: usytuowanie stanowisk karabinów maszynowych i miejsca gromadzenia ciał ofiar, a także nieistniejące już w latach 60. elementy topografii miasta.  

Podążając tropem zdjęć zgromadzonych w materiale dowodowym, wystawa rekonstruuje przebieg śledztwa prokuratorskiego w sprawie Reinefartha. Opowiada przez to o uwarunkowaniach, w których podejmowano próby osądzenia zbrodniarzy nazistowskich w powojennych Niemczech. Z dzisiejszej perspektywy oburzające wydaje się, że Reinefartha nie udało się nawet postawić w stan oskarżenia – pomimo długiego i żmudnego śledztwa, pomimo dowodów odnalezionych przez Hannsa von Krannhalsa, pomimo setek zeznań polskich świadków przekazanych stronie niemieckiej przez Główną Komisję Badania Zbrodni Hitlerowskich w Polsce. Wymóg pełnego odtworzenia procesu decyzyjnego dla każdego pojedynczego czynu zbrodniczego, wynikający z ówczesnego niemieckiego ustawodawstwa, czynił skazanie wysoce nieprawdopodobnym. Jaką rolę odegrały zeznania ponad tysiąca świadków, z których większość stanowili niemieccy żołnierze i policjanci – dawni podwładni Reinefartha i sprawcy ludobójstwa na Woli, w wielu przypadkach czynni funkcjonariusze wojska i policji w RFN? Czy dominacja dawnych nazistów wśród elit prawniczych w powojennych Niemczech paraliżowała próby rozliczeń? Jaką zagadkę skrywał życiorys Hannsa von Krannhalsa? Czy sprawy potoczyłby się inaczej, gdyby nie zakaz ekstradycji podejrzanych do innych państw i zbliżający się termin przedawnienia zbrodni? Wszystkie te kwestie – a także podejście społeczeństwa RFN, które było niechętne rozliczeniom, zwłaszcza jeśli miały one dotykać osób uznawanych za autorytety – złożyły się na zespół problemów, który Ralph Giordano określił mianem „drugiej niemieckiej winy”.

Dramat niesprawiedliwości rozgrywa się nie tylko przed sądem. Wymazywanie winy i odpowiedzialności sprawców oznacza zarazem wymazywanie cierpienia ofiar, świadectwa ocalonych oraz wspólnej pamięci o tym, co się stało. W Niemczech ludobójstwo na Woli pozostaje wydarzeniem nieznanym poza wąskim kręgiem ekspertów. W Polsce do niedawna pamiętano o nim głównie jako o elemencie brutalnej pacyfikacji Powstania Warszawskiego. Jednak to dopiero wyodrębnienie tego wydarzenia na tle innych pozwala uchwycić skalę i specyfikę zbrodni, zrozumieć jej logikę i poszukiwać adekwatnych pojęć na jej opisanie. Tragiczne doświadczenie, które nie zostaje swobodnie wyartykułowane i poddane szerokiej dyskusji – z wykorzystaniem kategorii dobra i zła, sprawiedliwości i niesprawiedliwości – staje się historią, która nie chce przeminąć. Wynikająca zeń trauma jest udziałem nie tylko ocalonych i ich najbliższych, lecz także wszystkich, którzy czują się jego spadkobiercami z racji miejsca zamieszkania czy wspólnotowej przynależności. Czy traumatyczna i traumatyzująca historia może budować tożsamość zorientowaną na przyszłość? Czy wsłuchując się w głos świadków i ocalonych, można pójść dalej naprzód? Próbą zmierzenia się z tymi pytaniami na wystawie jest końcowa instalacja wideo. Podejmuje je także program wydarzeń towarzyszących, przygotowany przez Wolskie Centrum Kultury we współpracy z artystami i mieszkańcami dzielnicy.

Wymiar sprawiedliwości – rzetelny proces i uczciwy wyrok sądu – to podstawowy warunek przywrócenia sprawiedliwości, bez której niemożliwe jest pokojowe współistnienie ludzi i narodów, w tym także dobre relacje polsko-niemieckie. W wymiarze prawnym i procesowym sprawa Reinefartha to oczywiście rzecz zamknięta. Doświadczenie mieszkańców Woli z pierwszych dni sierpnia 1944 r., zapisane w relacjach świadków i ocalonych, musi jednak zostać utrwalone i zapamiętane. Nie ma tu miejsca na wymazywanie.    

Natalia Radulska, Tomasz Stefanek

Organizatorzy: Instytut Pileckiego, Wolskie Centrum Kultury

Partnerzy: Ministerstwo Kultury, Dziedzictwa Narodowego i Sportu, Stowarzyszenie Mieszkańców i Przyjaciół Kolonii Wawelberga, Landesarchiv Schleswig-Holstein